Ranek przywitał nas pochmurną pogodą, która jednak szybko zmieniła się w piękną, wiosenną atmosferę. Dzisiejsze plany to oczywiście Gaudi.
Zaczęliśmy od zwiedzania wizytówki Barcelony – Kościoła Sagrada Familia. Kolejka do podziwiania dzieła życia wielkiego mistrza była bardzo długa, jednak sprawnie przesuwaliśmy się do przodu i szybko mogliśmy poczuć niesamowitą atmosferę tego magicznego miejsca już w środku. Tego nie da się opisać słowami, tutaj trzeba przyjechać i zobaczyć wielkie niedokończone wciąż dzieło Wielkiego Architekta, które jest jedyne w swoim rodzaju. Z naszych ust ciągle dochodziły słowa: niesamowite, nieprawdopodobne, przepiękne…
Naszą wizytę uwieńczyliśmy wjazdem windą na mostek, z którego mogliśmy podziwiać panoramę Barcelony.
Następnie udaliśmy się do Parku Guell. Rozkoszowaliśmy się widokami oraz łapaliśmy promienie słoneczne na słynnej ławeczce. Na terenie Parku jest muzeum Gaudiego – dom, w którym mieszkał przez 20 lat, do którego oczywiście postanowiliśmy się udać.
Pobyt w Parku Guell umililiśmy sobie smakując tutejszą Sangrię. Salut!




