I wylądowaliśmy na dworcu…

2010
05.15

I wylądowaliśmy na „dworcu”… trzy dni zabawy w Londynie, przejażdżek metrem, wizyt w muzeach i orzeźwiających pryszniców zakończyło się wraz z przyjazdem na stację kolejową w Okehampton.

Pogoda zaskoczyła wszystkich – jedni dziwią się, że nie ma deszczu, a inni marzną na wietrze. Na szczęście pomimo tej pogody dopisuje nam dobry humor, towarzyszący świetnej  zabawie.

Pomimo swej nowoczesności Londyn okazał się być bardzo zielonym miastem. Wśród zabytkowych budowli kryją się niesamowite, nowoczesne projekty jak Tate Modern, które szokują i intrygują zarazem.

Bardzo interesującym okazało się Muzeum Historii Naturalnej. Większość osób na myśl o muzeum wyobraża sobie zakurzone wystawy dlatego interaktywność muzeum była dla nich nowością.

Anglia potrafi zaskoczyć swym różnorodnym obliczem. Byliśmy jedną z niewielu grup, których plan wzbogacony został  o wizytę w  przepiękna Kornwalia. Dziewicze tereny zachwyciły nas swoim urokiem. Dramatyczne klify kryją w sobie legendy o tajemniczych bohaterach przeszłości. Król Artur siedzący na swoim tronie w Tintagel i Izolda skacząca ze skały.

Naszym uczestnikom najbardziej podobała się wizyta w Eden Project, a w szczególności część z roślinami tropikalnych lasów deszczowych.

Po wizycie na Zamku Tintagel niejedno z nas chciałby tu zamieszkać.

Humory nam nadal dopisują, choć zmęczenie i nieprzespane noce dają się nam we znaki.

Nie możemy się jednak doczekać jutrzejszej wizyty w Bath i Oxford.

A może, ktoś z nas będzie chciał zostać studentem Oxfordu. Drodzy rodzice zbierajcie pieniążki :)

Dominika W. Marta S.

Twój komentarz