Kolejny dzień za nami. Wczoraj byliśmy w Cork, małe zwiedzanie miasta, później szalony shopping i w drogę do Kinvary – naszego kolejnego miejsca noclegowego w Irlandii.
Po drodze jeszcze wstąpiliśmy na Zamek Blarney, aby pocałować kamień, po którym powinien się ujawnić dar krasomówstwa oraz dar przekonywania. Drodzy rodzice uważajcie, bo prawie każdy z naszych uczestników całował ten kamień
.
Późnym po południem wreszcie dotarliśmy do Kinvary, gdzie będziemy przez trzy noce. Okazało się, że nasze schronisko położone jest przy zatoce, 10 minut od plaży dlatego po kolacji udaliśmy się na wieczorny spacer.
W drodze do Kinvary przejeżdżaliśmy koło miasteczka Limerick – prawdopodobnie od jego nazwy można doszukiwać się genezy krótkiego, rymowanego wierszyka.
A nasi uczestnicy też mieli za zadanie stworzyć swoje własne limeryki, a oto rezultaty:
„There once was a big town named Cork
We had there a lot of nice work
Shopping was funny
’cause we had no money
I only bought a little fork” Klaudia M.
A teraz zapraszamy na fotorelację:







Obserwuję Wasze poczynania na bieżąco i muszę powiedzieć, że tak jak w zeszłym roku w Szkocji mnóstwo się u Was dzieje.
Tańce, zajecia w terenie, ciągłe przemieszczanie się, nowe wyzwania językowe i związane z tym emocje chyba całkowicie pochłaniają Waszą energię.
Wieczorami wszyscy chyba „padacie” półżywi?
A może jednak się mylę…
W każdym razie trzymajcie tak dalej, a jestem pewna, że dar przekonywania nie będzie potrzebny, by w przyszlym roku całe towarzystwo znowu się razem zebrało i wyruszyło na kolejną przygodę.
Pozdrawiam Dominika.