kolizja, Tintagel, Eden Project, Newquay…

2010
09.25

Dzisiejszy poranek powitał nas pięknym słońcem. Było chłodno, ale słonecznie a tego trzeba nam było ponieważ dzisiaj mieliśmy w planach zwiedzanie Kornwalii – jej pięknych zakątków. Zaczęliśmy od odwiedzin legendarnego miejsca urodzenia Króla Artura Tintagel. Niestety mieliśmy niemiłe zdarzenie – kolizję.

Wyglądało groźnie – młody mężczyzna jadący małym citronenem nie zauważył naszego autokaru, a przede wszystki jechał stanowczo za szybko (droga do Tintagel jest wąska, ciągłe ograniczenia prędkości, a i tak trzeba uwarzać na autobusy turystyczne o czym ten młodzieniec zapomniał – miescowy chłopak, który zna każdy zakręt dlatego pozwolił sobie na brawurową jazdę).  Ja najadlam się strachu, bo huk był ogromny. Nam nic się nie stało – zniszczeniu uległa przednia, prawa lampa. Zdecydowanie gorzej wyglądał citroen, ale pasażerowi też nic się nie stało. Przyjechała Policja sprawdziła stan autokaru i pozwoliła nam jechać dalej.

Dziękuję Państwu bardzo za cierpliwość i zaufanie, odebrałam tylko jeden bardzo spokojny telefon z prośbą o wyjaśnienie sytuacji.

Proszę pamiętać, że bezpieczeństwo Państwa dzieci i całej grupy jest dla mnie i wszystkich opiekunów priorytetem.

Z opóźnieniem mogliśmy kontynuować naszą wycieczkę.

A to co dzisiaj zwiedziliśmy:

Pozdrawiam

Justyna W.

Twój komentarz