Wczoraj wróciliśmy wraz z całą Drużyną Globtrotera z karnawałowego wyjazdu do Kopalni Soli w Bochni.
Było super zarówno dla nas organizatorów jak i dla naszych małych uczestników. Aż do przyjazdu nie wiedzieliśmy jak to wszystko będzie wyglądało, no bo 250metrów pod ziemią i boisko do gier grupowych i jadalnia i dyskoteka i nocleg, czy to wszystko możliwe?
Takie pytania pojawiały się w drodze do Bochni no i jeszcze dodatkowo o WiFi, o plazmy i inne współczesne udogodnienia
Było dużo emocji i wiele zniecierpliwienia, ale po krótkiej podróży sami mogliśmy już to wszystko zobaczyć. Jeszcze tylko zjazd – tutaj na twarzach niektórych uczestników było trochę strachu, ale niepotrzebnie, bo jak już znaleźliśmy się pod ziemią i zobaczyliśmy jak to wszystko wygląda to z kolei nie mogliśmy się doczekać kolejnych atrakcji.
A było ich sporo – najpierw wycieczka z przewodnikami (pozdrowienia dla P. Zosi
, później obiadokolacja, zjazd ogromną, ale nie za bardzo szybką zjeżdżalnią, sportowe zmagania na boisku no i impreza! Działo się oj działo.
Wszystko tak szybko minęło. Od wjazdu o godzinie 17.00 do wyjazdu następnego dnia minęło kilkanaście godzin, ale to jednak za mało jak dla nas! Chcieliśmy zostać dłużej, ale niestety nie dało się
Nie wiem czy mogę tak podsumować ten wyjazd, ale to zdanie chyba długo zostanie w mojej pamięci:
„Proszę Pani gdyby ta kopalnia się zawaliła, a my byśmy zginęli to warto byłoby zginąć na tym naszym weekendziku!” Nic dodać nic ująć. A my zawsze dołożymy wszelkich starać żeby warto było jeździć na te nasze „weekendziki”.
Pod koniec tygodnia zapraszam na fotorelację z naszego pobytu!
Pozdrawiam
Justyna W.